widok na Tofanę di Rozes i Cinque Torri
Alpejskie regiony Wszystkie

Przełęcz Falzarego – najważniejsze szczyty

,
Listopad 11, 2018

Dziś ponownie lądujemy w magicznych Dolomitach. Tym razem opowiem o imponujących szczytach, a także wiodących na nie przepięknych szlakach.  Czyli tym, co w okolicach Falzarego najlepsze.

Jest to drugi wpis w którym opowiadam o tej przepięknej przełęczy. Jeżeli jakimś sposobem pierwszy Cię ominął – kliknij TUTAJ


SPIS TREŚCI

Lagazuoi

lagazuoi kolejka linowa

Lagazuoi góruje nad przełęczą Falzarego i jest to zdecydowanie najpopularniejszy cel tutaj. Głównie ze względu na kolejkę linową, którą można się szybko i bezproblemowo dostać na szczyt.

Góra składa się z dwóch wierzchołków – Małego (2788 m.n.p.m.) i dużego (2835 m.n.p.m.) Lagazuoi. Na ten mniejszy prowadzi kolejka i to tam znajduje się większość pamiątek z czasów I Wojny Światowej.

Dostać się na szczyt można na parę sposobów, wszystkie zaczynają się przy stacji kolejki linowej na przełęczy Falzarego. Każde wejście zajmie nam ok. 2,5 godziny. Oto one:

  • szlakiem wzdłuż stoku narciarskiego. Trzeba obejść Mały Lagazuoi prawą stroną. Najprostszy sposób, często wybierany na zejście po wjeździe kolejką linowączy po wejściu innymi szlakami. Dlatego spodziewaj się tam sporej ilości ludzi.
  • via ferratą Kaiserjägersteig. Moim zdaniem najciekawszy wariant. Aby nim wejść musimy iść szlakiem wzdłuż stoku narciarskiego, po ok. 500 metrach trzeba odbić w lewą stronę. Jest to prosta via ferrata o trudności A na której nie potrzeba mieć sprzętu. Aczkolwiek poleciłbym wypożyczyć przed wejściem kask i czołówkę do zwiedzania tuneli z czasów I Wojny Światowej.
    szlaki w dolomitach

    Kaiserjägersteig

    Osobom nieobytym z górami (i ogólnie przewyższeniami) oraz dzieciom radziłbym dodatkowo wypożyczyć lonżę. Przezorności nigdy za wiele 🙂
    Po drodze czeka nas jeden most i parę ciekawych miejsc zabezpieczonych liną stalową.
    Piękna, zróżnicowana trasa z towarzyszącym nam widokiem na Marmoladę i grupę Selli. Dolomity pełną gęba !

  • fortyfikacjami z czasów I Wojny Światowej. Lagazuoi był obiektem ciężkich walk w czasie I Wojny Światowej i to tutaj znajduje największy system górskich  fortyfikacji w całych północnych Włoszech. Jest on obecnie w dużej części odrestaurowany i udostępniony zwiedzającym. Koniecznie trzeba mieć ze sobą kask oraz źródło światła. Oraz uważnie stawiać kroki 🙂
    Polecam rozważyć ten wariant, bardzo ciekawe i pouczające doświadczenie. Ja wybrałem go na zejście, można nim również wejść. Trzeba iść wzdłuż stoku narciarskiego i po ok. 10 minutach marszu iść w lewo, w stronę ściany za znakami.

Na samej górze znajduje się schronisko i dużo pięknych widoków na sporą część Dolomitów. Bardzo dobrze widać masyw Tofany, Marmoladę, grupę Selli, Civettę.. Ech, szkoda gadać – to trzeba zobaczyć na własne oczy 🙂

Ja osobiście wybrałem wariant wejścia ferratą Kaiserjägersteig i zejścia fortyfikacjami. Bardzo zróżnicowana kombinacja i przede wszystkim nie było dużego tłoku po drodze.

Powrót do góry

Cinque Torri

widok na cinque torri

Jest to charakterystyczna grupa skał pomiędzy miejscowością Cortina d’Ampezzo i przełęczą Falzarego. W wolnym tłumaczeniu nazwa oznacza „5 wież” i doskonale oddaje charakter tej pięknej formacji.

Najwyższa z wież nazywa się Torre Grande, jej najwyższy punkt znajduje się na wysokości 2361 m.n.p.m. Widokiem ze szczytu mogą się zachwycać jedynie miłośnicy wspinaczki, gdzie oczekuje ich prawdziwe eldorado. Trasy zaczynają się już od III stopnia trudności i co roku przyciągają rzesze miłośników tego sportu.

Jednak zwykli zjadacze górskiego chleba nie będą też mieli powodów do narzekań – wokół Cinque Torri znajduje się bogata sieć szlaków oraz dwa schroniska. Pod same wieże można dojechać kolejką linową, albo samochodem (tylko w określonych godzinach).

Bezpośrednie okolice Cinque Torri były obiektem ciężkich walk w czasie I Wojny Światowej i pod samymi skałami zostały zrekonstruowane stanowiska strzeleckie pamiętające tamte czasy – miejsce warte odwiedzenia !

Powrót do góry

Nuvolau i Averau

Widok na Nuvolau, na jego szczycie znajduje się schronisko

Są to dwa charakterystyczne, sąsiadujące ze sobą szczyty znajdujące się pomiędzy przełęczami Giau i Falzarego. Na przełęczy między nimi znajduje się schronisko Rifugio Averau (2416 m.n.p.m.), które w zasadzie jest całkiem obleganą restauracją ze względu na łatwy dostęp  kolejką linową z Giau.

Do schroniska Averau możemy dotrzeć na parę sposobów, zarówno od wspomnianej przełęczy Giau, jak i Falzarego. Dojście do niego od Falzarego (my zaczynaliśmy przy schronisku Col Gallina) to przepiękne i nietrudne 1,5 godziny. Można sobie trasę skrócić wjeżdżając kolejką do schroniska Rifugio Scoiattoli pod Cinque Torri.

Na niższy Nuvolau (2574 m.n.p.m.) prowadzi nietrudny szlak. Na samym szczycie, nad urwiskiem czeka nas najstarsze schronisko tych okolic – Rifugio Nuvolau wybudowane w 1883 roku. Jako jedno z nielicznych w tych mocno turystycznych rejonach zachowało swój pierwotny, dziki klimat.

dolomity szlaki

a oto Averau

Zdobycie wyższego Averau (2649 m.n.p.m.) wymaga posiadania sprzętu do via ferrat, bo czeka nas jedna krótka (sama ferrata to jedynie 15 minut), ale bardzo ciekawa o trudności B. Zdecydowanie polecam, bo widok ze szczytu jest oszałamiający – przy ładnej pogodzie mamy panoramę na znaczną część Dolomitów. My niestety trafiliśmy na burzową pogodę i większość widoku była ukryta w chmurach. Cała przygoda od schroniska to niecała godzina, więc trud nie jest ogromny 🙂

Powrót do góry

Sasso di Stria

widok na Sasso di Stria

Stroma i charakterystyczna „Skała Wiedźmy” (niem. Hexenstein) znajduje się pomiędzy przełęczą Falzarego, a Valparola, osiąga wysokość 2477 m.n.p.m. Jest to kolejny szczyt, który został zamieniony w twierdzę podczas I Wojny Światowej.

U jego stóp leży fort Tre Sassi, który bronił granicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Był on jednak przestarzały jak na ówczesne rodzaje uzbrojenia, dlatego Austriacy od początku działań wojennych potajemnie budowali umocnienia na Sasso di Stria. Obecnie duża część z nich jest odrestaurowana i udostępniona zwiedzającym.

Droga na szczyt z przełęczy Falzarego to jedynie godzina, na samym końcu czeka nas prosta via ferrata (sprzęt nie jest konieczny), którą jednak można obejść tunelami wydrążonymi w skale. Na miłośników wspinaczki czekają trasy o bardzo różnych stopniach trudności. Dla każdego coś miłego.

Powrót do góry

Tofany

Od lewej – Tofana di Rozes, Tofana di Mezzo i Tofana di Dentro

Najlepsze zostawiłem na koniec. Masyw Tofany to zdecydowanie najciekawszy górski cel tych okolic – składa się z 3 szczytów, każdy z nich zaliczamy do 10 najwyższych w całych Dolomitach. Górują one nad miejscowością Cortina d’Ampezzo.

Najniższa Tofana di Rozes (3225 m.n.p.m.) stanowi samodzielny szczyt, oddzielona jest od swoich wyższych sióstr przełęczą Fontananegra (2561 m) na której znajduje się schronisko Giussani. Wysoka na 800 metrów południowa ściana jest jedną z bardziej imponujących w całych Dolomitach i należy do wspinaczkowych klasyków tych okolic.
Wejść na szczyt można albo nietrudnym szlakiem ze schroniska Giussani, lub ferratą Giovani Lipella o trudności C/D zaczynającą się przy schronisku Angelo Dibona.

Następny, środkowy szczyt to najwyższa Tofana di Mezzo (3244 m.n.p.m.). Jest to najbardziej oblegana z sióstr ze względu na możliwość wjechania kolejką prawie na sam szczyt. Oprócz tego można ją zdobyć za pomocą kilku ciekawych via ferrat – Giuseppe Olivieri (trudność C/D),  Gianni Aglio (D), albo wiodąca z Tofana di Dentro Via Ferrata Lamon o trudności B.

Ostatnia Tofana di Dentro ma wysokość 3238 m.n.p.m. i jest połączona granią z Tofaną di Mezzo przez którą poprawdzono wcześniej wymienioną Via Ferratę Lamon. Jest to najpopularniejszy sposób zdobycia tego szczytu. Inny, trudniejszy wariant to Via ferrata Formenton (B), zaczyna się przy schronisku Rifugio Ra Valles (2470 m.n.p.m.).

Powrót do góry

Podsumowanie

Właśnie poznałeś najważniejsze szczyty przy przełęczy Falzarego. Nie pozostało Ci nic innego, jak planować urlop i przekonać się o ich uroku na własne oczy. Gwarantuję, że zakochasz się w nich od pierwszego wchodzenia, tak jak ja. Na pewno wrócę tam za rok, bo tegoroczny wypad był krótki i nie zdążyłem zejść nawet połowy tego co bym chciał 🙂

Przede mną jeszcze prawie całe Dolomity do odkrycia, bo zaprezentowane szczyty to jedynie ułamek. Jedną przełęcz dalej mamy już zupełnie nowe piękne przygody do przeżycia, a przy okazji możemy podziwiać te już odbyte z zupełnie nowej perspektywy. I jak tu nie kochać tych okolic ?

TAGI
POWIĄZANE WPISY
Close